Ania Knigawka

Bio

"It was a sunny, cold day, exactly like the one she'd left. There was a polite noise from behind her.She turned round. Standing on the wall next to her was a large black cat, identical to the large black cat she'd seen in the grounds at home. 'Good afternoon,' said the cat. Its voice sounded like the voice at the back of Coraline's head, the voice she thought words in, but a man's voice, not a girl's. 'Hello,' said Coraline. 'I saw a cat like you in the garden at home. You must be the other cat.' The cat shook its head. 'No,' it said. Tm not the other anything. I'm me.' It tipped its head on one side; green eyes glinted. 'You people are spread all over the place. Cats, on the other hand, keep ourselves together. If you see what I mean.' 'I suppose. But if you're the same cat I saw at home, how can you talk?' Cats don't have shoulders, not like people do. But the cat shrugged, in one smooth movement that started at the tip of its tail and ended in a raised movement of its whiskers. 'I can talk.' 'Cats don't talk at home.' 'No?' said the cat. 'No,' said Coraline. The cat leapt smoothly from the wall to the grass, near Coraline's feet. It stared up at her. 'Well, you're the expert on these things,' said the cat drily. 'After all, what would I know? I'm only a cat.' It began to walk away, head and tail held high and proud. 'Come back,' said Coraline. 'Please. I'm sorry. I really am.' The cat stopped walking, and sat down, and began to wash itself, thoughtfully, apparently unaware of Coraline's existence. 'We . . . we could be friends, you know,' said Coraline. 'We could be rare specimens of an exotic breed of African dancing elephants,' said the cat. 'But we're not. At least,' it added cattily, after darting a brief look at Coraline, 'I'm not.' Coraline sighed. 'Please. What's your name?' Coraline asked the cat. 'Look, I'm Coraline. Okay?' The cat yawned slowly, carefully, revealing a mouth and tongue of astounding pinkness. 'Cats don't have names,' it said. 'No?' said Coraline. 'No,' said the cat. 'Now, you people have names. That's because you don't know who you are. We know who we are, so we don't need names.' There was something irritatingly self-centred about the cat, Coraline decided. As if it were, in its opinion, the only thing in any world or place that could possibly be of any importance." ~ Neil Gaiman. 'Coraline'. "Podczas gdy Tobiasz zamartwiał się na swoim strychu, dziwna dziewczyna siedziała w ogrodzie parę ulic dalej, ukryta wśród zarośli.Zapadł już wieczór i zrobiło się ciemno. Wiało i ogród był zupełnie mokry. Przysiadła tam ze swoim kuferkiem. Wydała z siebie cichy, miaukliwy odgłos. Z początku nic się nie wydarzyło. Powtórzyła miauknięcie. I teraz od strony domu dobiegło ciche - Miauuu... W jej stronę bardzo powoli zbliżała się sędziwa, dostojna, czarna kotka. Zatrzymała się podejrzliwie w pewnej odległości od zarośli. - Ciociu Mruczko - wyszeptała dziewczyna. Stara kotka fuknęła i odskoczyła do tyłu. - Teraz widzę... - syknęła - To ty! - Rozpoznajesz mnie, ciociu Mruczko? - Jesteś Minu! Moją siostrzenicą Minu z alei Emmy! - Tak, ciociu. Słyszałam, że tu mieszkasz i postanowiłam cię odwiedzić. - Już dotarły do mnie wieści - powiedziała stara kotka nerwowo. - Dowiedziałam się o tym, co cię spotkało... Wszystkie koty o tym rozpowiadają. Jak to się mogło stać, Minu. Ty, która pochodzisz z najlepszej kociej rodziny w całym Killendoornie! Co na to twoja najbliższa rodzina? - Nie chcą mnie już znać- odparła Minu. - Twierdzą, że to na pewno była moja wina. Siostra odwraca się do mnie ogonem. - Pst... - przerwała jej ciocia Mruczka. - To zrozumiałe. Musiałaś zrobić coś strasznego, skoro zostałaś tak ukarana. Stałaś się człowiekiem. Cóż za okrutna kara. Nawet za tysiąc kanarków nie chciałabym zostać człowiekiem. Powiedz, czy w grę wchodził jakieś czary? - Nie wiem - odparła Minu. - Ale chyba wiesz, jak to się stało? - Wiem tylko, że wyszłam z domu jako kot, a wróciłam jako dziewczyna. - To nie do wiary - powiedziała ciocia Mruczka. - To jednak musiała być twoja wina. Prawdopodobnie zrobiłaś coś bardzo niekociego. Co to było? - Nic. Niczego nie zrobiłam, o ile mi wiadomo. - Widzę, że masz na sobie ubranie - kontynuowała ciocia Mruczka. - Miałaś je od razu na sobie? - Ja... ja je komuś zabrałam - odrzekła Minu. - Nie mogłam przecież włóczyć się po mieście nago. - A jakże! I do tego jeszcze kuferek... - zasyczała ciocia Mruczka. - Na co ci on? - Też zabrałam. - Co tam masz w środku? - Piżamę i szczoteczkę do zębów, i jeszcze myjkę, i mydło. - Więc nie myjesz się już tylko śliną? - Nie. - To znaczy, że wszystko stracone - oznajmiła ciocia Mruczka. - Miałam jeszcze nadzieję, że to ci wkrótce przejdzie. Ale obawiam się, że teraz nie ma już dla ciebie ratunku." ~ Annie M. G. Schmidt. 'Minu'.

Latest Insta posts

Current Online Auctions